No cóż... przede wszystkim minął tak szybko, że nie wiem kiedy.
Udało nam się pogodzić wychowanie dziecka z dwoma etatami i prowadzeniem własnej firmy i... nie zwariować.
A tak na poważnie...
Najlepsze w 2014:
- Hanulka z dzidzi zamieniła się, w jak sama mówi dużą dziewczynę, a kiedy to sami nie wiemy!,
- skończyłam szkołę wymaganą w moim zawodzie i zdałam egzamin państwowy,
- udało nam się sprzedać nasze "stare mieszkanie",
- nasza córcia została dumnym przedszkolakiem :)
- mąż dostał bardzo poważny awans i już od stycznia 2015 będzie pracował na całkiem innym stanowisku,
- udało nam się spędzić razem mini wakacje, co było naprawdę cudem w tym zapracowanym roku!
Nie chciałoby się pamiętać, ale te najgorsze w 2014:
- zmarł nasz wielowieloletni domownik, kochany pies rodziców,
- moja siostra wyemigrowała, jak miliony innych młodych osób,
- urwał się kontakt z moją przyjaciółką...,
- niania Hani opuściła nas z dnia na dzień, przez co mało nie osiwieliśmy,
- brat mojego męża rozstał się z długoletnią dziewczyną i do dziś chyba nie doszedł do siebie...
Postanowienia?
Nie chyba nie robię żadnych. Najważniejsze, żebyśmy byli razem i zdrowi. Żeby cała rodzina była zdrowa i razem.
No chociaż chciałabym uzbierać kasę na nowe meble w salonie i pozwolić sobie na wyjazd do siostry choć na parę dni :)
Ale najważniejsze. Niech 2015 minie nam w zdrowiu, miłości i spokoju :)






















































