Dziś rozpoczynamy 37 tydzień ciąży - do porodu pozostało 27 dni. A ja wpadłam w wir przygotowań, tj. sprzątam po kolei każde pomieszczenie w naszym mieszkanku - robię porządki w szafkach i wyrzucam niepotrzebne graty. Syndrom wicia gniazdka jak nic. Powoli zaczynam też cierpieć na bezsenność, tzn. wieczorem nie mogę zasnąć - za dużo chyba myślę. Czuję też ogromną ekscytację, chociaż też ogromne obawy i strach. Najważniejsze jest dla mnie, żeby nasz synek urodził się silny i zdrowy. Fizycznie jest ok, wszystko robię i jest ok. Jednak coraz częściej łapią mnie skurcze przepowiadające i to nie jest ok, bo dość stresujące.
Czasem wciąż ciężko mi uwierzyć, że niedługo będzie przy nas drugie maleństwo - nienormalna jestem ;)
(zdjęcie ze strony sosrodzice)
