Święta spędziliśmy w rodzinnym mieście, natomiast Sylwestra przespałam razem z Jasiem, podczas gdy Małżonek był z Hanulą u kuzynów. Było mega głośno, ale o dziwo Jaś się nie obudził, sytuacja zupełnie jak:
A poniżej jeszcze kilka zdjęć z wigilijnego poranka, dzień później po śniegu nie było śladu...









