Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3 miesiąc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3 miesiąc. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 stycznia 2012

Gadu gadu



gadu gadu a szczególnie rankiem i nocą. Rozgadała się nasza Hanulka, aż miło! I śpiewamy razem piosenki, póki co najlepiej wychodzą nam kotki dwa, a córcia wtóruje aaa, aaa.

Poza tym śmieje się jak szalona, a już istna eksplozja radości jest wtedy, kiedy pogilgocze się Hanulę pod bródką i po nosku ;)

I jeszcze główka... Od jakiegoś tygodnia Hanula sama trzyma główkę w trakcie noszenia. Oczywiście cały czas ją asekurujemy ręką, bo wyczynia takie wygibasy, że czasem ciężko ją, tzn. całą Hanulę, utzymać! Niestety malutka nie cierpi leżenia na brzuszku, parę minut i basta, bo płacz! Co innego leżenie na brzuchu u mamy czy taty - tak możemy godzinami i wtedy Hanula przyjmuje piękną pozycję kobry ;)
Co do nocnego spania (bo w dzień to już raczej jedna 2 godzinna drzemka i czuwania po 30 minut) to śpi od 22:00 (ostatnie karmienie danego dnia) do 02:00 i potem do 05:00 lub 06:00 rano. Rano jemy i drzemiemy jeszcze do ok. 08:30. Śpimy razem, kiedy Miaużonek jest w pracy, a w inne noce Hanula wędruje do łóżeczka :). I w ogóle nie rozumiem tej nowej kampanii przeciw wspólnemu spaniu... Po pierwsze spiąc z dzieckiem, raczej żadna mama nie zaśnie jak kamień, a po drugie to uczucie ciepła, bliskości i bezpieczeństwa...

Tak poza tym, to chyba odbiło mi na punkcie mojej córeczki. Bo kiedy śpi, to myślę sobie - ach przeczytam te sterty prasy zaległej, ach przeczytam te książki zanim biblioteka zacznie się upominać, a ja... siedzę i gapię się na ten mały cud. I mogłabym tak godzinami. Bo zwariowałam normalnie!

I trochę mniej mnie w blogowym świecie i na blogach innym mam. Wpadam i wypadam, bo troszkę czasu brak, Miaużonek od rana do nocy w pracy, a tu - w tym mieście naszym jesteśmy całkiem sami, więc Babcie i Dziadkowie tylko z doskoku. Więc nasze dni to pełna systematyczność, żeby nam się czas na wszystko znalazł. I w konsekwencji odpada to, co nie najważniejsze, a Internet to straszny zjadacz czasu niestety.