Pierwsze dwa tygodnie listopada Rafał miał jeszcze wolne w pracy, ale ze prowadzimy firmę musiał wrócić do większości obowiązków. Na początku listopada urzadzilismy przyjęcie urodzinowe dla Hani, która 31.10.2017 skończyła 6 lat. Była to też okazja do zaprezentowania Jasia najbliższej rodzinie.
W listopadzie mieliśmy też pierwsza kontrolę bioderek oraz zakręcone pieluchowanie.
Cały listopad włączyłam też z karmieniem Jasia piersią. Nie było to łatwe zadanie bo Jas bardzo słabo ssal i przez to słabo się najadal, co kończyło się nieprzespanymi nocami.
Niestety, ale w połowie listopada Hanie dopadł potworny rotawirus. Rafał wrócił już do pracy i zostałam w domu z noworodkiem i cierpiącą sześciolatką. 10 dni trzymałam Jasia z dala od chorej Hani, co było trudnym zadaniem w mieszkaniu liczącym 47 m. 10 dni Hania walczyła z biegunka, wymiotami i temperaturą. A za ścianą płaczący noworodek. Do tego Rafał od rana do nocy w pracy i kompletnie nikogo do pomocy :(. Było bardzo ciężko i momentami nie wiedziałam jak się nazywam. W tym czasie 3 razy Rafał był z nią u pediatry i gdy byliśmy już o krok od szpitala, to Hania wyzdrowiala i zaczęła jeść. Niestety w czasie choroby mocno oslabla i straciła ok 3 kg z wagi, więc do końca listopada została w domu, żeby nabrać sił i odporności.
Niestety ale wtedy po niecalym miesiącu musiałam przestać karmić piersią Jasia, bo stres, zmęczenie i nieregularne posiłki sprawił, że Jaś przy cycu tylko się męczył. Po wprowadzeniu butelki, kompletnie inne dziecko. Najedzone. Spokojne.
W listopadzie zaczęliśmy też konkretne spacerowanie, a pierwsze dłuższe wyjście w czwórkę było 11 listopada, kiedy poszliśmy oglądać uroczystości związane z obchodami Dnia Niepodległości.
W listopadzie, póki Hanuli nie dopadł rotawirus, zaczęłam też odprowadzać ją z Jasiem w wozeczku do przedszkola na 9 i odbierać o 15. Niestety nie ma kto mnie w tym wręczyć, bo Rafał pracuje od 7.30 do 15.30,a po pracy jeździ zajmować się nasza firma i w domu nie ma go zwykle do ok. 19.
Jest to dość trudne, takie ranne wychodzenie z domu, szczególnie po nieprzespana nocy, ale z drugiej strony Jaś od malenkosci nie może narzekać na brak spacerów.
Na szczęście przedszkole jest na parterze, z pojazdem i szerokimi holami, więc manewrowanie wózkiem nie jest trudne.
Cały listopad włączyłam też z karmieniem Jasia piersią. Nie było to łatwe zadanie bo Jas bardzo słabo ssal i przez to słabo się najadal, co kończyło się nieprzespanymi nocami.
Niestety, ale w połowie listopada Hanie dopadł potworny rotawirus. Rafał wrócił już do pracy i zostałam w domu z noworodkiem i cierpiącą sześciolatką. 10 dni trzymałam Jasia z dala od chorej Hani, co było trudnym zadaniem w mieszkaniu liczącym 47 m. 10 dni Hania walczyła z biegunka, wymiotami i temperaturą. A za ścianą płaczący noworodek. Do tego Rafał od rana do nocy w pracy i kompletnie nikogo do pomocy :(. Było bardzo ciężko i momentami nie wiedziałam jak się nazywam. W tym czasie 3 razy Rafał był z nią u pediatry i gdy byliśmy już o krok od szpitala, to Hania wyzdrowiala i zaczęła jeść. Niestety w czasie choroby mocno oslabla i straciła ok 3 kg z wagi, więc do końca listopada została w domu, żeby nabrać sił i odporności.
Niestety ale wtedy po niecalym miesiącu musiałam przestać karmić piersią Jasia, bo stres, zmęczenie i nieregularne posiłki sprawił, że Jaś przy cycu tylko się męczył. Po wprowadzeniu butelki, kompletnie inne dziecko. Najedzone. Spokojne.
W listopadzie zaczęliśmy też konkretne spacerowanie, a pierwsze dłuższe wyjście w czwórkę było 11 listopada, kiedy poszliśmy oglądać uroczystości związane z obchodami Dnia Niepodległości.
W listopadzie, póki Hanuli nie dopadł rotawirus, zaczęłam też odprowadzać ją z Jasiem w wozeczku do przedszkola na 9 i odbierać o 15. Niestety nie ma kto mnie w tym wręczyć, bo Rafał pracuje od 7.30 do 15.30,a po pracy jeździ zajmować się nasza firma i w domu nie ma go zwykle do ok. 19.
Jest to dość trudne, takie ranne wychodzenie z domu, szczególnie po nieprzespana nocy, ale z drugiej strony Jaś od malenkosci nie może narzekać na brak spacerów.
Na szczęście przedszkole jest na parterze, z pojazdem i szerokimi holami, więc manewrowanie wózkiem nie jest trudne.













