To obroty :)

Poza tym do nowych zdolności dołączyło robienie takiego jakby pfuuu z pluciem. Ciekawa umiejętność. No i roześmiała się ta nasza Hania, że szok. Śmieje się od rana do wieczora, tak, że aż dostaje czkawki ;)
***
A w niedzielę, chrzcimy naszą Malutką. Mam nadzieję, że nie będzie płakać, bo kościół w którym odbędzie się msza, ma aż za dobrą akustykę.
Dla gości przygotowaliśmy małe upominki.
Pudełeczka...

... w których czekają słodkie aniołki :)

Mam nadzieję, że będzie to miła pamiątka :)
Już nie mogę się też doczekać tej uroczystości, coby to wskoczyć (w końcu!!!) w coś innego niż dres. Już od miesiąca czekają na mnie te piękne botki (po ciąży stopa urosła mi o rozmiar i ekhem... muszę wymienić wszystkie buty... ach cudne czasy mnie czekają ;). Pomyśleć, że ostatnio buty na obcasie miałam na nogach prawie rok temu (jak dowiedziałam się o ciąży to prawie od razu wskoczyłam w baletki i ciążowe ciuchy hehe). Mam nadzieję, że się nie zabiję:

A ta sukienka czeka już o wielu, wielu miesięcy. Kupiłam ją, kiedy byłam baaaardzo duża i marzyłam (czasami, bo tak w ogóle uwielbiałam być w ciąży i mieć wieeeelki brzuch), kiedy w końcu będę miała talię. Więc mam i nie zawaham się jej użyć!

No to się odwalę jak sto pięćdziesiąt, hehe ;)))