wtorek, 29 stycznia 2013

Może będzie dobrze...

Napiszę jaśniej,kiedy będę już na 100% pewna...

W piątek do pracy. Mam ogromnego stresa :-(
Szef zgodził się na moje godziny pracy 9-16, co wywołało bunt niezadowolenia wśród moich współpracowniczek,co z kolei rozwścieczyło szefa i możliwe,że wszystkim ustali pracę 10-18, a nie 9-17 lub 10-18,jak dotychczas...

Na szkoleniu od jednej z współpracowniczek usłyszałam wiele przykrych słów,m.in.,że wymusiłam na szefie swoje godziny,a one muszą się poświęcać. Dotam tylko,ze moje koleżanki są albo bezdzietne albo mają dzieci po 20stce...
Nikt nawet nie zapytał,jak Hania się chowa...
Więc w piątek idę do pracy i postanowiłam robić swoje,a resztę mieć,przepraszam,ale w d.

***
Byliśmy z niunią wczoraj na kolejnej kontroli,bo ciągle pokasłuje, a dwa razy kaszlała tak,aż zwracała kolację. Jest zdrowa, a kaszel był prowokowany przez źle dobrany syrop! Dostała inny plus antyalergiczny i od wczoraj właściwie już nie kaszle.
Zapisaliśmy też Hanulę na morfologię na wtorek,bo odkąd łapie te infekcje ma słabszy apetyt i jest bladziutka. Musimy sprawdzić,czy przypadkiem nie ma andemii ten nasz ludek kochany.

A ja mam ambitny plan na dziś i jutro. Gruntowne porządki przed powrotem do pracy.
Póki co sprzątnęłam swoją szafę. I padłam ;-) Dobrze,że Hanuś ma teraz drzemkę, to padłam koło niej ;-)

czwartek, 24 stycznia 2013

Szczur w kaszce Nestle

Masakra...



źródło: http://www.facebook.com/kamila.trojak.5

W jednej z lublińskich Biedronek, klientka znalazła zasuszonego szczura w mleczno-bananowej kaszce Nestle. Nr partii to 233803351.
Kasza została wycofana z tamtego sklepu i trafiła do Sanepidu, nie miałam jeszcze czasu poczytać, czy media już wiedzą.

Akurat wczoraj kupiłam Hani w naszej Biedzie 3 kasze Nestle (inne smaki, inne partie), zawsze kupuję z Bobovity, ale akurat te były tańsze prawie o 1 PLN, więc wzięłam.
I teraz stoją w szafce, a ja się nawet boję do nich podejść, bo ciekawe jakie warunki panują w fabrykach firmy Nestle, że sobie szczury latają po kaszach...

Normalnie, ręce mi się trzęsą...
I to jedzą nasze dzieciaki...
Kasze z kawałkami jakiś gówien, za przeproszeniem.

***
Do powrotu do pracy zostało już tylko... 8 dni...
Trochę panikuję i trochę nie mogę spać...
A na dodatek jutro jeszcze mam niespodziewane dla mnie szkolenie z pracy. Matko i Ojcze, niektórych osób z załogi nie widziałam prawie 2 lata...
A w pracy jestem teraz persona non grata.
Bo będę pracować od 9 do 16, co się bardzo moim współpracowniczkom nie podoba.
Notabene wszystkie to bezdzietne singielki, albo rozwódki, więc no cóż... pewnie sobie myśłały, że wrócę od razu na full, a Hanią będą opiekować się wróżki.
E tam, temat rzeka.
Szkoda marnować na to, to miejsce.

niedziela, 20 stycznia 2013

Kolęda

Wczoraj mieliśmy ksiądza po koledzie, Hanula wgramoliła mu się na kolana, probowala gryźć mu buty i ciągala za stułę ;-)
Zabrała ze stołu obrazek ze Jezuskiem ganiała z nim po domu i nie chciała oddać ;-)
Wesoło było :-)

A dziś po raz pierwszy poszła na dwór na swoich nóżkach a nie w wózku. I zrobiła pierwszą laurkę dla dziadków (z małą pomocą mamy), niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia.

czwartek, 17 stycznia 2013

Moje dziecko jest

... Prawdziwym aniołkiem :-)
Wiem,że dla każdej mamy jej dzieciątko jest najwspanialsze na świecie, ale moja Hanula jest naprawdę małym aniołkiem :-)
Dziś byliśmy na kontroli w naszej przychodni, Hanulka pięknie dała się zbadać i szczebiotała jak mały skowronek. A jaka była skupiona w czasie badania! Aż się pani doktor śmiala :-)

Osłuchowo czysto, gardełko też już zdrowe, ale kiedy lekarka zajrzała w paszczękę Hanuli, to aż się za głowę złapała... Hani wychodzi na raz ok. 6 ząbków! Wybiła się juz dolna prawa czwórka i górna lewa czwórka. Czekamy na resztę,bo w tej opuchliźnie ciężko dostrzeć,który następny.
Dostała jeszcze na parę dni wapno, wit.c i syrop prawoślazowy, jak wszystko będzie ok. to pod koniec stycznia możemy dalej szczepić.

A mój Miaużonek właśnie rządzi w kuchni. Szykuje kiszkę ziemniaczaną,a ja nie mogę wyjść z szoku, bo co jak co, ale mój mąż w kuchni to tylko zostawia brudne naczynia ;-)
Chyba chce się zrehabilitować po wczorajszej dawce stresu dla mnie,kiedy się okazało,że w mohm pierwszym tygodniu pracy on wyjeżdza na 8dniowe szkolenie...
Na szczęście udało mu się przełożyć wyjazd, bo inaczej Hanul już od razu musiałaby iść na 8 godzin do żłobka,a i mnie czeka wtedy szkolenie do późnego wieczora,więc byłoby nam ciężko wszystko pogodzić.
Ciężko tam mieszkać w obcym mieście kompletnie bez rodziny :-(

Dobra kończę,idę uciąć komarka. Mój Komarek śpi już od 30 min.

Ps. Foto jak Hania pomaga tatusiowi ;-)

wtorek, 15 stycznia 2013

Relacja świąteczna z małym poślizgiem ;)

No to jedziemy ;)

Wigilia

(jacyś my tacy niewyraźni ;)


(z Hanuli dziadkiem i pradziadkiem, który notabene mając 92 lata jest w lepszej formie niż niejeden dwudziestolatek...)


(konsumpcja, na stojaka, a jakże, przecież trzeba wszystko widzieć ;)


(prezentowy szał)









(afterparty)




Boże Narodzenie







I prezenty :) Słodyczy juuuuż dawno nie ma, a tony ciuszków, które Hanulek dostała, to nie chce mi się wyciągać z szuflady do zdjęć ;), podobnie jak sanek z piwnicy ;)












***
Tak poza tym, dwa pierwsze w tej sesji egzaminy za mną - 4 i 5, więc jest dobrze.
Poza tym Hanulek dalej ochrypnięty i założony, dziś nie udało nam się dostać do naszego lekarza, takie tłumy, a musimy skontrolować co tam się dzieje u Hanulka naszego. Na dodatek dla naszej córci wychodzą na raz chyba wszystkie pozostałe zęby, a ona, ta mała supermenka znosi to wszystko tak dzielnie i bez marudzenia, że jestem w szoku!
Hanulka szczebioce jak skowronek normalnie, od rana do nocy :) Kolejne nowe, dorosłe słowa to:
- Kasia (czyli ja ;)
- kluczyk
- woda
- guzik

No i pełno takich hanulkowych, które nie wiadomo jak zapisać ;)
Poza tym wie, czego nie wolno.
Pokazuje na piekarnik, kontakty, kable i świecie, macha paluszkiem i mówi: sisi.
Kiedy idę do toalety mówi: siii, podobnie, kiedy sadzamy ją na nocnik (2 x dziennie, na razie, ot tak, żeby wiedziała, że istnieje ;)
Bardzo mnie naśladuje, tzn. bierze szmatkę i ściera podłogi, żelazkiem szoruje po panelach ;) i próbuje odkurzać odkurzaczem ;)
Kiedy robię pranie to jest w siódmym niebie - patrzy jak wirują się ubrania i mówi bzzzzz, poza tym ja wkładam ubrania, a Hania wyjmuje ;) Takiego mam małego pomocnika :)
Zaczyna pomału już nie chodzić a biegać, więc ostatnio mamy w domu fermę królików.
Rozkoszna jest :)





PS. W czasie, kiedy ja pisałam notkę (popołudnie), Hanulą zajmował się Miaużonek. Skończyłam pisać, idę do sypialni. Miaużonek śpi, a Hania zdążyła zrobić demolkę w mojej bieliźniarce:



(hehe moje majty w internecie, pełen ekshibicjonizm ;)

sobota, 12 stycznia 2013

Pomoc dla Agaty

Jakiś czas temu w TV widziałam reportaż o mamie dwóch maleństw, mojej rówieśniczce, dziewczynie, która walczy z stwardnieniem rozsianym.

Nigdy nie widziałam wcześniej osoby od której bije taka aura...

Nie jestem w stanie napisać nic więcej, po prostu uderzyła mnie mocno historia Agaty, tym bardziej, że jest w moim wieku, a jej synek jest zaledwie parę miesięcy straszy od mojej Hanuli...

Zaintersowanych zapraszam na blogi Agaty:

http://sm-resist.blogspot.com/

http://nasz-jacus.blogspot.com/

piątek, 11 stycznia 2013

Hania z rana...

Budzi się z uśmiechem i od razu gada po swojemu używając wszystkich słów jakie zna :-)

Potem w łazience w trakcie naszej codziennej toalety, jeszcze zanim sie myjemy pokazuje jak się myje buźkę,rączki i ząbki. Pokazuje na golarkę taty i mówi bzzz.

To nasze słoneczko rozjaśnia najpochmurniejszy dzień :-)

Dziś dzień sprzątania,więc kończę.

Jutro i pojutrze egzaminy w szkole i... jeszcze nic nie umiem hmm...

Ogólnie ostatnio jestem z Hanulkiem ciągle sama,no i ledwo wyrabiam z codziennymi obowiązkami,a co tu mówić o nauce...
Hanulek wyrywa mamie zeszyty i książki, a nocami to już nie mam siły na wkuwanie.

Dziś czeka mnie kucie do rana, bo wkuć muszę, nie mam wyjścia, jutro egzamin :-S

czwartek, 10 stycznia 2013

...

TV

Najpierw informacja, ze waśniewska 4 minuty dusiła córkę a potem sama zasypała ją gruzem.

Chwilę potem reportaż o młodej matce,która ma postępujące stwardnienie rozsiane i 2 dzieci poniżej 2 lat, a w sobie tyle uśmiechu i dobra, że aż bije od niej światło...

...

środa, 9 stycznia 2013

Jednak...

Hanulek się nam pochorował. Zapalenie gardła, potworny katar i chrypa. Pieje biedula jak mały kogucik.

Do końca stycznia niuniek zostaje w domu,bo musimy ją dokładnie wykurować na kolejne szczepienia. I tym sposobem nici z łagodnej adaptacji, bo kiedy Hanul wróci do żłobka to od razu na ok. 7 godzin,bo ja będę już w pracy.

Tak poza tym,moja córeczka jest bardzo dzielna,bo nawet w chorobie nie opuszcza jej humorek. Fakt,nie odstępuje mnie na krok teraz i najchętniej wisiałaby mi na szyi całą dobę, ale i tak cudnie jest grzeczna i dzielna. I już coraz ładniej połyka leki. Dwa pierwsze dni to był horror, broniła sie jak mogła. Dobrze,że mamy strzykawki do leków.

Znów spadł u nas śnieg, po jakie licho to nie wiem. Było już tak miło i wiosennie ;-)

Poza tym wciaż mamy choinkę. Jakoś nie mogę się zebrać,żeby ją rozebrać ;-)

I nie mam dziś kawy do mleka, ale za to mam :-)

niedziela, 6 stycznia 2013

Nowy Rok

Już prawie od tygodnia mamy 2013 rok,więc przydałoby się skrobnąć wpis w nowym roku ;-)

Sylwester mieliśmy udany,w gronie starych przyjaciół a Hanula została u dziadków zasnęła przed 10 i ślicznie przespała huki i eksplozje ;-)

Po 2 tygodniach nieobecóści w żłobku po 3 dniach znów ma katar. Modle się,żeby nie skończył się tak jak ostatnio... Tym bardziej,że już za 3 tygodnie musze wracać do pracy...  i nie mam pojęcia jak dam sobie radę jeśli Niuniuś będzie chorować...
Póki co psikam nosek solą,smaruję pulmeksem i daje wapno,no i mierzę gorączkę co godzinę jak nienormalna ;-)

No oby nic sie nie wykluło z tych smarków!

Ps. Hanuś gada jak nakręcona i biega jak sarenka ;-). Do zasobów słów dołączyły (oryginalne brzmienie):
Baja
Kaka (kaczka, Hanul kocha kaczki ;) i uwielbia piosenke Kaczuchy)
Madzia (matka chrzestna Hanuli,a moja młodsza siostra)
But
Czemu
Kai (kawa)
Cykcyk (zegarek)
Bum

A jak dorwie coś zakazanego to ucieka z tym do szafy w przedpokoju ;-)
Kiedy mówimy: a kuku,to wygina sie tak,ze ma glowe miedzy nogami ;-)
Jest rozkoszna, od rana do wieczora biega, psoci ;-) i śmieje się od ucha do ucha. Jest tak cudnie pogodną dziewczynką!
W żłobku podobno zachowuje się świetnie- jest uśmiechnięta,ładnie się bawi... ale nie chce jeść... To akurat normalka,bo poza kaszą i zupką Hanula je wszystko,ale po trochu i na raty,bo nie sposób ją usadzić w miejscu na dłużej niż 5 minut, takiego ma świdra w tyłeczku!
A w żłobku są określone godziny i basta... Dotychczas chodziła na 3 godziny,zabierałam ją przed drzemką,ale od przyszłego tygodnia chcę wydłużyć czas do drzemki w żłobku,więc albo padnie tam z głodu albo się przełamie i siądzie i zje...
Więc od jutra Hanul będzie w żłobku od 9 do 14... No chyba zwariuję przez te 5 godzin... No,ale musimy... Luty zbliża się nieubłagalnie szybko...