Napiszę jaśniej,kiedy będę już na 100% pewna...
W piątek do pracy. Mam ogromnego stresa :-(
Szef zgodził się na moje godziny pracy 9-16, co wywołało bunt niezadowolenia wśród moich współpracowniczek,co z kolei rozwścieczyło szefa i możliwe,że wszystkim ustali pracę 10-18, a nie 9-17 lub 10-18,jak dotychczas...
Na szkoleniu od jednej z współpracowniczek usłyszałam wiele przykrych słów,m.in.,że wymusiłam na szefie swoje godziny,a one muszą się poświęcać. Dotam tylko,ze moje koleżanki są albo bezdzietne albo mają dzieci po 20stce...
Nikt nawet nie zapytał,jak Hania się chowa...
Więc w piątek idę do pracy i postanowiłam robić swoje,a resztę mieć,przepraszam,ale w d.
***
Byliśmy z niunią wczoraj na kolejnej kontroli,bo ciągle pokasłuje, a dwa razy kaszlała tak,aż zwracała kolację. Jest zdrowa, a kaszel był prowokowany przez źle dobrany syrop! Dostała inny plus antyalergiczny i od wczoraj właściwie już nie kaszle.
Zapisaliśmy też Hanulę na morfologię na wtorek,bo odkąd łapie te infekcje ma słabszy apetyt i jest bladziutka. Musimy sprawdzić,czy przypadkiem nie ma andemii ten nasz ludek kochany.
A ja mam ambitny plan na dziś i jutro. Gruntowne porządki przed powrotem do pracy.
Póki co sprzątnęłam swoją szafę. I padłam ;-) Dobrze,że Hanuś ma teraz drzemkę, to padłam koło niej ;-)
