Kiedy przychodzi weekend i mąż ma akurat wolne to pakujemy się i z miasta uciekamy na wieś. Moi rodzice mieszkają w małym, spokojnym miasteczku, a teściowie mają domek na wsi. Mieszkają blisko lasu i rzeki, widoki są wspaniałe i idealne na spacery. Nie ukrywam, że na wsi u teściów Hania ma ogromną swobodę i może sobie bezpiecznie biegać po podwórku. Coś idealnego na jej niespożytą energię, a i my wspaniale tam odpoczywamy od zgiełku naszego miasta.
Ostatni weekend był bardzo intensywny, ponieważ Hania miała dwa kinderparty. Jedno w południe w naszym mieście, a drugie po południu u kuzyna. W przedszkolu nawet sama przygotowała piękną kartkę z życzeniami dla Krzysia :).
Weekend więc był bardzo intensywny, chociaż znalazł się też czas na relaks i spacery.

















