Wrzesień to przede wszystkim powrót mojego Męża do pracy, przyzwyczajania się do nowego miejsca, szkoły, ludzi. Dzieciaki, dzięki pięknej pogodzie każda wolna chwilę spędzają na podwórku. Musimy bardzo pilnować Jasia i zamykać drzwi, bramkę i bramę, bo wybiega sam na dwór ;) Ubiega buciki i już go nie ma ;)
Póki co odprowadzamy i przyprowadzały z Jasiem Hanię do i ze szkoły, ale myślę, że od października będzie chodziła już sama. Szkoła jest oddalona od naszego domu o ok. 8 minut spacerkiem i prowadzi do niej chodnik, więc jest prosto i bezpiecznie.
Duże zaskoczenie, ale bardzo bardzo pozytywne to poziom nauki. Wychowawczyni jest bardzo zaangażowana w pracę z dziećmi, co tydzień mają sprawdziany, prace domowe są również, ale w przypadku, gdy dziecko np. troszkę nie nadąża z materiałem. Są lektury do przeczytania, dużo dodatkowych (oprócz podręczników) materiałów, konkursy, programy i kółka zainteresowań. Póki co Hania chodzi na kółko języka angielskiego, a od wiosny chce się jeszcze zapisać na kółko ornitologiczne. Naprawdę duże pozytywne zaskoczenie!
We wrześniu przyszly też meble do salonu i moje książki w końcu mają swoje miejsce! Dotychczas część trzymałam w piwnicy, a część poupychana była w szafach ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeprowadzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeprowadzka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 września 2019
piątek, 23 sierpnia 2019
Przeprowadzka
Praktycznie cały sierpnia spędziliśmy na pakowaniu, remontowaniu i zakupach rzeczy do nowego domu. Był to chyba najbardziej pracowity miesiąc w moim życiu, a dodatkowo nie widzieliśmy się z Mężem prawie w ogóle. On tam - w trakcie remontu, a my tu- wśród kartonów i list rzeczy do zrobienia i kupienia. Było bardzo bardzo ciężko, zmęczenie totalne, dni bez wytchnienia, ale daliśmy radę!
poniedziałek, 29 lipca 2019
Pracowity lipiec
W czerwcu przez chwilę zatrzymał się nasz cały świat, ale dzięki Bogu idziemy dalej wszyscy razem. W lipcu kończyliśmy formalności związane z naszym nowym Domem. Jestem szczęśliwa, zmęczona i ogromnie podekscytowana. Zaczęliśmy też remont, a ja w każdej wolnej chwili zajmuję się pakowaniem naszego dobytku, co jest dość trudnym zadaniem bo za głównego pomocnika mam półtoraroczniaka ;) Mąż dochodzi do siebie, przez nawał spraw nie ma chyba chwili, żeby myśleć o tym co się stało, więc może to i dobrze. Moja mama też już czuję się coraz lepiej, więc, kiedy tylko może pomaga przy dzieciakach, żebyśmy mogli załatwiać sprawy remontowo - urzędowe. Ogólnie remont robimy sami, przy pomocy Teściów i jednego znajomego. Nie obce więc mi szpachlowanie i malowanie. Bywa ciężko, zmęczenie i chaos robią swoje, ale przyświeca nam cel. Nasz Dom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































