Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czworonog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czworonog. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 września 2011

Nowy termin?

Z OM termin na 26.10.11 r., z dwóch poprzednich USG na 05.11.11 r. Właściwie na 100 % nie jestem pewna terminu OM (początek roku w firmie, więc człowiek trochę zajęty zgoła czym innym był), więc możliwe, że Hanula jest młodsza o kilka dni. Do końca też nie możemy wierzyć USG, cóż, więc idziemy na żywioł. U Malutkiej wszystko ok, waży ok. 2100 i waga i wymiary USG wskazują właśnie na 32 t 5 d ciąży, więc wklejamy asekuracyjny suwaczek.
Zobaczymy w który termin Hanula się wstrzeli ;)



( u boku oczywiście mój wierny towarzysz, który od kilku tygodni właściwie nie odstępuje mnie na krok... czyżby wyczuwał zagrożenie?)

PS. W końcu mamy drzwi. Już tylko kilka drobiazgów i będę mogła siąść i w spokoju czekać na córę.

środa, 31 sierpnia 2011

8 tygodni...

do spotkania po drugiej stronie brzucha:







:)



Poza tym, na wczorajszej wizycie doc orzekł, że Hanulka zapowiada się na raczej drobną dziewczynkę. No cóż ja też raczej mam 160 w kapeluszu, choć teraz raczej jestem szersza niż wyższa ;). Z tym USG nigdy nic nie wiadomo, ale chyba jednak muszę się zaopatrzyć (na wszelki wypadek) chociaż w parę ubranek w rozmiarze 56, bo wszystko mamy od 62.



Poza tym Czworonog po dwóch (!) latach nauczył się spać w kojcu:







Uff, po raz pierwszy od dwóch lat śpimy z Miaużonkiem sami! Ale to wygoda rozprostować nogi bez obawy, że kochany pies dostanie w mordkę czy tyłek ;)



środa, 10 sierpnia 2011

29/30 tydzień

Jutro rozpoczynamy 30 tydzień ciąży. Hmm... to zaczyna brzmieć bardzo poważnie (gdyby nie to, że jednak przy moim starym tempie łapie mnie zadyszka, a malowanie paznokci u stóp stało się hmm... dość trudne, to nie czułabym właściwie, że jestem już zaawansowaną ciężarówką), a aktualnie hanulkowy domek wygląda tak (tło niezbyt wyszukane, ale to jedyny kąt, gdzie nie ma stosu kartonów):







Wciąż nie poznaję siebie samej na zdjęciach. Taka pulchniutka się zrobiłam. Dziwne uczucie. Ale co tam. Grunt, żeby Hani było dobrze i wygodnie (czytaj: miękko ;).



Poza tym, ostatnio kiedy byłam u rodziców, kolejny raz przeglądałyśmy z Matulą hunusiowe ubranka i niestety Czworonog został zatrudniony do niewdzięcznej roli manekina pokazowego (mam nadzieję, że nie zajrzą tu Obrońcy Praw Zwierząt):







Zaraz z placu boju wraca Miaużonek i muszę jakoś go zmusić, żeby podwiózł mnie tu i tam. Spoglądając dziś za okno (15 st.) doszłam do wniosku, że żadne moje okrycie wierzchnie nie domyka się nawet na pół centymetra i trzeba kupić chyba jakąś pelerynę czy inny spadochron, bo przecież zanim Haneczka się wykluje, a matka powróci do rozmiaru 36, to nastaną już mrozy, deszcze i pluchy.



PS. Ekspresowy upływ czasu wydać m.in. po tym, jak rozpakowują się koleżanki blogowiczki, a ja tylko przenoszę z kategorii ciężarówki do reszty czytanych blogów. Ale ten czas zasuuuuwa!

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Dziś rozpoczęty został remont

naszego nowego mieszkania. Rajuśku, tak się cieszę, bo w porównaniu z naszym obecnym lokum, to nowe mieszkanie jest cudem nad cudami. Jasne, przestronne, za oknami pełno zieleni (teraz mam widok na dworzec z jednej strony i na podwórkowy śmietnik z drugiej, czyli szaro, buro, głośno i dołująco), rzut beretem do największego w mieście parku. Już nie mogę się doczekać przeprowadzki!!!



Ale zanim usiądę z herbatką w nowej kuchni, czeka nas wielkie pakowanie i sprzątanie. A ja... leżę na kanapie, bo przez ten upał czuję się jak słoń. Wielki, apatyczny słoń ;))). Chyba się zdrzemnę. Może sen zregeneruje mój organizm. Czworonog poddał się aurze i śpi non stop od samego rana. Bardzo leniwa dziś u nas atmosfera ;)

środa, 27 lipca 2011

W fotograficznym skrócie

Jutro zaczynamy 28 tydzień (mieszkanka brzucha coraz widoczniej się przemieszcza, a obserwowanie jej akrobacji to moje nowe hobby):


(Swoją drogą, zdjęcie standardowo z ręki, więc moja figura wygląda dość interesująco - wielka łapa, okrągły brzuch i małe, krótkie nóżki hm...)

Poza tym Czworonog w końcu miał wizytę u fryzjera i odkąd został pozbawiony nadmiaru odwłosienia, dosłownie fruwa po mieszkaniu:



A ja dalej w kartonach, gazetach i foli bąbelkowej ...

środa, 13 lipca 2011

Nudna jestem...

z tymi zdjęciami...



ale uwielbiam ten widok na hanulkowy domek ;)

PS. Jak uszczęśliwić psa?



Normalnie mała rzecz, a cieszy :)

sobota, 11 czerwca 2011

Nie jestem superwoman...

zerwałam się wcześniej ze szkolenia, w zlewie brudne naczynia, na suszarce pranie błaga o prasowanie, a my z córcią siedziby sobie, gibamy się i śpiewamy hity mojego dzieciństwa, czyli przeboje Fasolek ;)

I dobrze nam jak cholercia ;)


PS. Poza tym w ten weekend bardzo tłoczno u nas, bo nocujemy naszych studentów- czyli moją siostrę i mojego szwagra ;). Czworonog padł jak zabity i leży tak już od paru godzin, nieprzytomny z nadmiaru pieszczot i szczęścia.
Poza tym dziś spaliśmy tylko parę godzin, bo sąsiedzi z klatki obok postanowili zrobić imprezę roku. Czy już kiedyś pisałam, jak cholernie się cieszę, że w końcu się stąd wyniesiemy?