Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trzeci trymestr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trzeci trymestr. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2011

Pomalutku

coś się zaczyna dziać...

Może już nie będzie czasu na takie zdjęcia, więc małe podsumowanie jak rósł hanulkowy domek:



Mam nadzieję, że następna notka będzie już ze zdjęciem mieszkanki brzucha :)

sobota, 29 października 2011

3 dni po terminie...

dziś rano miałam kolejne KTG. Nie lubię tego badania, bo pomimo najpiękniejszego dźwięku świata, to te skaczące literki tak mnie stresują, że dziw, że jeszcze na tej leżance nie urodziłam.

W poniedziałek kolejne badanie.

Zaczynam mieć wrażenie, że nigdy nie urodzę.
Hanuś wychodź już, nie stresuj mamusi ;)

piątek, 28 października 2011

2w1, +2

Hance jest w brzuchu bardzo dobrze. Jeśli do 02.11.2011 nie wyjdzie sama, mam zgłosić się do szpitala. Kończę, bo zaraz jadę na KTG.

Córaaaa, dawaaaj na zewnątrz, no...

czwartek, 27 października 2011

Dalej w dwupaku, + 1

Coś tam się działo wieczorem w moim brzuchu, ale zasnęłam i wstałam świeżutka jak letni zefirek. Hanula też kręci się żwawo, więc zapominamy o terminach i żyjemy sobie dalej w dwupaku, jak gdyby nigdy nic.

Poza tym, jestem rozkojarzona potwornie. Bicie naczyń na potęgę, chowanie pilota od tv w lodówce, a chleba w pralce, jeszcze jako tako można tłumaczyć. Ale ustawienie przelewów internetowych x 2 do jednego odbiorcy (a odbiorców takich było 4) to już chyba lekka przesada. Tym sposobem w kilkanaście minut pozbyłam się całej wypłaty. Cały dzisiejszy ranek odkręcałam tą sprawę i teraz modlę się o uczciwość ludzką, że mi te nadwyżki odeślą...

PS. Jutro wizyta u naszego dohtorra. Ciekawe, co dalej. Dziś rozpoczęłyśmy 41 tydzień razem:


Dobrze nam razem, ale świat na zewnątrz też jest piękny, Córeczko...

środa, 26 października 2011

Dzień terminu...

a Hanula macha sobie nóżkami obijając o moje żebra w moim brzuchu dalej sobie siedząc w najlepsze.

W piątek wizyta u lekarza. Tyle, że w piątek to ja już wolałabym mieć Hankę u boku swego.

Córko kochana, możesz już wychodzić!

Dziwne uczucie tak poza tym. Oto nadejszła ta wielkopomna chwila, a tu cisza ;) Hanka ma inne plany najwyraźniej ;)

No nic, czekamy.

PS. Tak poza tym, tyle się słyszy o niesamowitych snach ciężarnych. Ja przez całą ciążę nie pamiętałam ani jednego. Aż do wczoraj. Był to sen z mówieniem na głos. Śniło mi się, że uczę różne maskotki - misie, króliczki i takie tam zwierzątka, dobrych manier przy obiedzie w restauracji, tj. których sztućców używać, jak układać serwetkę i takie tam. I tak to Miaużonka obudziły takie to słowa moje: Misiu ten widelec służy do deserów, używamy go na końcu. Nie bój się, poradzisz sobie.

Ciekawe, ciekawe hehe, orędowniczka dobrych manier ze mnie ;)

poniedziałek, 24 października 2011

czwartek, 20 października 2011

6 dni...

Jesteśmy u rodziców, bo Miaużonek ma wolne, a to cud, który trzeba wykorzystać do cna. Jakby nie patrzeć to jesteśmy 50 km od naszego doktora, szpitala i mojej torby ;). Zostało nam 6 dni, ale zastanawiam się, czy przypadkiem nie przechodzę terminu. Bo czuję się jakbym była w szóstym miesiącu, a nie zaczynała 40 tydzień ciąży! Albo będę pierwszym przypadkiem kobiety, która przegapiła swój poród ;)

Poza tym moja Matula ma dziś imieniny, no i niestety wnuczki raczej w prezencie nie dostanie ;) Ale w kolejce jest jeszcze brat: 28 października i siostra: 30 października...

PS. W domu nie mam centymetra (taka ze mnie gospodyni ;), więc u mamy mam okazję zapisać ku pamięci, jak to się rozrosłam wzdłuż i wszerz, coby dziecię moje kochane wyhodować:
talia: przed - 62 cm, aktualnie: 106 cm, + 44 cm
biust: przed - 88 cm, aktualnie: 94 cm, + 6 cm (oczywiście w biuście najmniej, taka to sprawiedliwość!)
biodra: przed - 88 cm, aktualnie: 101 cm, + 13 cm
waga: przed - 52,5 kg, aktualnie: 68,5 kg, + 16 kg
stopa: przed - rozm. 37, aktualnie: rozm. 38

wtorek, 18 października 2011

Wizyta

Wczoraj byliśmy na ostatniej (chyba) wizycie u naszego ginekologa. Udało nam się podejrzeć twarzyczkę naszej Malutkiej, tak akurat się ułożyła. Akurat konsumowała sobie wody płodowe, lub to co z nich zostało ;) Jednakże warunki ma bardzo dobre, więc siedzi sobie w brzuszku wygodnie, a raczej wisi sobie i póki co brak objawów zbliżającego się wyklucia. Do terminu 8 dni. Może pójdę w ślady mojej Mamy i urodzę idealnie w terminie?

Poza tym, przy każdej możliwej sposobności korzystamy z uroków jesieni i ostatnich słonecznych i ciepłych dni...







Już niedługo będzie nas czwórka spacerujących :)

wtorek, 11 października 2011

Dreszczyk

Właściwie nic ciekawego nie mam do napisania, zajrzałam tylko na bloga, żeby sprawdzić suwaczkowy stan, tzn. który to dzień, ile do końca - taki tam nałóg ciążowy...

No i jak zobaczyłam, że to 15 days to go, to... nie powiem... sparaliżowało mnie z lekka. Ekhm i tak jakby stresik mnie obleciał?

To ja może idę się czymś zająć, coby nie myśleć.

PS. Z weekendu u rodziców przywiozłam 2 reklamówki ubranek. Podejrzewam, że moja mama wpadła w dzieciowoubraniowy zakupoholizm.

piątek, 7 października 2011

Po spotkaniu z córką

Właśnie wróciłam od gina. Jeszcze nie rodzę, i dobrze, bo muszę wysprzątać dom na jutrzejszą mini parapetówkę, a poza tym mam jeszcze miliard rzeczy do zrobienia ;). Dziś w nocy myślałam, że właśnie wybija godzina zero, bo złapały mnie bóle takie, aż się zimnymi potami oblałam. Ale zasnęłam, a po obudzeniu czułam się wyśmienicie, więc to zapewne była reakcja żołądka na ciasto czekoladowe zagryzione sałatką śledziową ;). Ale do rzeczy...

Hanusiulka waży 3 kg i może sobie jeszcze rosnąć, bo wód ma w bród. Doktor mnie wymacał i orzekł, że do 3,5 kg przecisnę ;). Powyżej, to już będziemy się zastanawiać, bo bioderka mam jak młody chłopaczek.

Po każdej rance z córką, jestem na haju dosłownie. I teraz siedzę sobie i śmieję się jak głupi do sera. Bo widziałam kawałek, słodziutkiej, tłuściutkiej łydeczki ;), na przykład. Albo kawałek oczka mrugającego. Tak, po kawałku wszystkiego, bo to duża kobieta już jest i się w kadrze nie mieści ;)

Aaaaaaaaaaach.

PS. Cud ostatnich tygodni ciąży. Jem, jem, jem, jem, jem, jem, jem, jem, jem, a waga stoi w miejscu. Więc jem, jem, jem, jem, jem i jem, bo jak czytam perypetie żywieniowe matek karmiących piersią (a takową być zamierzam, o ile los pozwoli), to mam ochotę najeść się na zapas wszystkiego, dosłownie wszystkiego, co tylko na myśl mi przyjdzie ;)

PS 2. Do terminu wyklucia pozostało... 19 dni. A ja, o kurczę, w ogóle tego nie czuję. Nienormalna chyba jestem.

wtorek, 4 października 2011

22 dni...



(Czworonog standardowo nie opuszcza mnie na krok).
Jutro kończymy tydzień 37 i zaczynamy 38... Brzuch nadal wysoko, brak jakichkolwiek oznak w postaci skurczy przepowiadających itp. Tylko nocami marzę o kijach do nordic walking, cobym się na nich opierała przy wstawaniu do toalety. Apetyt nie opuszcza, więc w 9 miesiącu waga nie stanie, a już na pewno nie spadnie w dół.
Poza tym, energia mnie rozpiera i tylko resztki zdrowego rozsądku powstrzymują mnie przedcałodniową bieganiną i krzątaniną ;) Acha, jak Hanulka się obraca, albo próbuje prostować, to och,ach,ech ostatnio nawet myślałam, że mam zawał, bo wwiercała mi stópkę w serce normalnie ;) Silna już jest, skubana mała ;)

Zaraz idziemy do kina, bo Miaużonek ma wolny dzień, więc muszę wykorzystać ten fakt do cna ;)

poniedziałek, 26 września 2011

Wizyta

Hanusia dalej młodsza o te kilka dni. Na dzień dzisiejszy ma 2600 kg i rozwija się prawidłowo to nasze maleństwo. U mnie też wszystko ok, robię się BIG MOMMA bo już 15 kg na plusie. No niestety nocne pałaszowanie czekolady robi swoje ;)

A poza tym... Wybraliśmy wózek. Ma wszystko, czego chcieliśmy i mam nadzieję, że się sprawdzi.
Bexa B4X:



W zestawie jeszcze fotelik, spacerówka i takie tam bajery jak torba, folia itp.

Acha. Spakowałam dziś nasze torby do szpitala. Coby w razie czego, o jeden stres było mniej. I powoli kończę hanusiny pokoik. Efekty niebawem... :)

środa, 21 września 2011

35/ 36 tc, albo

parę dni mniej. Bądź, co bądź aktualnie wyglądamy tak:



Pod oczami mam cienie jak wampirzyca, bo od kilkunastu dni trawi mnie bezsenność straszna i śpię właściwie po kilka godzin na dobę. Ostatnie chwile na sen, a ja spać nie mogę!!! Za dużo rozmyślam i takie są skutki niestety. A rozmyślać przestać nie mogę, na mózg mi się rzuciło po prostu! I takim sposobem ostatnie noce spędzam w kuchni przy lodówce ;))) Bo cóż tu robić o 3 nad ranem? Lody, lody jeść!

PS. Poza tym, że jestem ostatnio słodyczowym potworem, to na dodatek zamieniam się powoli w leniwca. Najchętniej i najmilej mi na kanapie w salonie, przed TV, z dobrą książką (aktualnie Zafron i Gra anioła), laptopem i gazetką. I normalnie zmuszać się muszę do pewnych codziennych czynności, czy to zamiecenia, czy zmycia naczyń, czy nastawienia prania. A jak robię obiad, to już w ogóle jakbym zdobyła Mount Everest. Wstyd normalnie, tak się rozleniwiłam ostatnimi czasy. Ale z drugiej strony... Już nigdy tak leniuchować nie będę, więc jestem usprawiedliwiona jakby nie patrzeć!

sobota, 17 września 2011

Piłeczka



Dziewczynkowy iście brzuszek, bo okrągły jak piłeczka, jak mawiały babki, kumy i sąsiadki.
Moja dziewczynka jest poza tym bardzo słodkolubną istotką, bo dzień bez czekolady albo chociażby kawałka owocu, to dzień stracony. I właściwie od początku hanusiowego istnienia, mamy nieodpartą chęć na żelki. Dziś robale opędzlowałyśmy właściwie w 5 minut.

Poza tym, niesamowite jak nasza dziewczynka reaguje na dotyk. Jeśli tylko nie śpi, to od razu wypina tyłeczek, plecki i piętki w dokładnie tym samym miejscu, gdzie Ją dotykamy. Jeszcze niedawno całymi dniami czekałam na jakiekolwiek, chociażby najdelikatniejsze muskania, a dziś pod ręką czuję całe ciało mojej Malutkiej. Tęskno mi już tak do niej, ale niech siedzi w brzuchu jak najdłużej, rzecz jasna dla swojego dobra :)

czwartek, 15 września 2011

Nowy termin?

Z OM termin na 26.10.11 r., z dwóch poprzednich USG na 05.11.11 r. Właściwie na 100 % nie jestem pewna terminu OM (początek roku w firmie, więc człowiek trochę zajęty zgoła czym innym był), więc możliwe, że Hanula jest młodsza o kilka dni. Do końca też nie możemy wierzyć USG, cóż, więc idziemy na żywioł. U Malutkiej wszystko ok, waży ok. 2100 i waga i wymiary USG wskazują właśnie na 32 t 5 d ciąży, więc wklejamy asekuracyjny suwaczek.
Zobaczymy w który termin Hanula się wstrzeli ;)



( u boku oczywiście mój wierny towarzysz, który od kilku tygodni właściwie nie odstępuje mnie na krok... czyżby wyczuwał zagrożenie?)

PS. W końcu mamy drzwi. Już tylko kilka drobiazgów i będę mogła siąść i w spokoju czekać na córę.

wtorek, 6 września 2011

50 dni...

a z każdym dniem robię się wrażliwsza (drażliwsza ;) i chyba zaczynam się stresować. Hania robi takie wygibasy w brzuchu, że bywa zdeformowany jak kulka plasteliny, a ja mimo wszystko nie do końca wierzę, że Ona tam jest i właściwie w przyszłym miesiącu będzie już z nami. Chyba nienormalna jestem ;). Z drugiej strony dopada mnie co i róż ogromna świadomość, że Ona zaraz będzie z nami, a ja nigdy dotąd nie miałam noworodka na rękach. I wtedy dopada mnie taki stressss, że hej. Podziwiam Miaużonka. Tego to nic nie rusza. Do narodzin Hani podchodzi z takim luzem, jakby wychował co najmniej piątkę dzieci. I wtedy mam ochotę go zamordować ;).

Poza tym (odpukać w niemalowane), czuję się tak dobrze, że zastanawiam się czy wszystko ze mną ok. No dobrze, może trochę szybciej się męczę po ok. 2 km spaceru. I w nocy trochę ciężko przekręcić się z boku na bok. No i te plus prawie 14 kg też trochę ciąży, ale poza tym... nic. Gdyby nie piłeczka z przodu (w której mała mieszkanka pręży nóżki), to normalnie zapomniałabym chyba, że jestem w ósmym miesiącu ciąży. Acha, co do brzucha to zmierzyłam przed chwilą i mam równą stówę, czyli brzusio urósł sobie prawie 40 cm. Cyc zaledwie 4 cm, a cztery litery oczywiście ponad 10 ;)

A za dwa dni zaczynamy 34 tydzień.
O ja.

środa, 31 sierpnia 2011

8 tygodni...

do spotkania po drugiej stronie brzucha:







:)



Poza tym, na wczorajszej wizycie doc orzekł, że Hanulka zapowiada się na raczej drobną dziewczynkę. No cóż ja też raczej mam 160 w kapeluszu, choć teraz raczej jestem szersza niż wyższa ;). Z tym USG nigdy nic nie wiadomo, ale chyba jednak muszę się zaopatrzyć (na wszelki wypadek) chociaż w parę ubranek w rozmiarze 56, bo wszystko mamy od 62.



Poza tym Czworonog po dwóch (!) latach nauczył się spać w kojcu:







Uff, po raz pierwszy od dwóch lat śpimy z Miaużonkiem sami! Ale to wygoda rozprostować nogi bez obawy, że kochany pies dostanie w mordkę czy tyłek ;)



poniedziałek, 29 sierpnia 2011

58 dni...

Patrzę na suwaczek i oczom nie wierzę. 58 dni? Dopiero co kończyliśmy pierwsze z kciukami trzymane tygodnie I trymestru! A tu już tylko kilkadziesiąt dni! Za dwa dni 33 tydzień. Mimo, że codziennie rozmawiam z moją Hanulą, to chyba jednak do końca nie wierzę, że jeszcze trochę i Malutka będzie z nami. Tak się przyzwyczaiłam do brzucha, że mam wrażenie jakbym miała go od zawsze!

Jutro kolejna wizyta i USG. Nie mogę się doczekać.

:)



PS. Właśnie pierze się drugia partia haninych ciuszków (korzystam z pogody, bo nigdy nic nie wiadomo z tą naszą polską aurą). Boszzz, ale te dziecinne proszki cudnie pachną ;) Mogłabym wąchać, oglądać i składać godzinami. Już nie mogę się doczekać, kiedy przyjdą zamówione mebelki i w końcu będę mogła przygotować wszystko dla naszej Malutkiej. Póki co w pustym pokoiku stoją stosy toreb i pudeł i czekają na swoje miejsce.