Lipiec to miesiąc pełen atrakcji, przede wszystkim dla Hanusi.
Na początku lipca była z nami w Toruniu, potem w polowie lipca spędziła z moimi rodzicami kilka dni nad morzem. Pobyt tym atrakcyjniejszy, bo pod namiotem! Prawdziwy biwak. Hanusia ze Stegny wróviła cudownie opalona i z kolorowymi warkoczykami we włosach, o których już od dawna marzyła. Dziadkowie zapewnili jej moc atrakcji, lody, kąpiele w morzu, zabawy na stoiskach z grami. Wróciła przeszczęśliwa, a ja byłam okropnie stęskniona bo to było jednak 5 dni.
W drugiej połowie lipca Jaś doskonalił wspinanie się do stania i pełzanie, a dokładnie 18.07 po raz pierwszy stanął na nóżkach (jest no zdjęciu, gdzie stoi przy Hani leżącej na łóżku). Druga połowa lipca to też upały. Momentami było niewesoło, bo kilkanaście dni z temperaturą powyżej 35 stopni to męczące dla ludzi z naszego klimatu. Parę dni temperatura w nasxym mieszkaniu dochodziła do 42 stopni, wtedy ratowaliśmy się z Jasiem siedzeniem w chłodbej wodzie w wannie.













