A co tam nowego u Hanuli?
- Trzy tygodnie temu "odstawiła" się od piersi. Chyba złożyło się na to ząbkowanie (chyba idzie parę ząbków na raz, bo dziąsła Hanulka ma jak bokser po walce) oraz moje zapalenie oskrzeli (2 tygodnie czułam się jak gruźlik). No cóż, widać tak miało być i teraz na widok butelki Hanula aż zaciera rączki (na początu dawaliśmy Enfamil, ale ze względu na cenę i trudną dostępność, zmieniliśmy na Bebilon, co Hania przyjęła bez mrugnięcia okiem). Po odstawieniu miałam przez kilka dni jednego cyca jak balon(pomogła szałwia do picia), drugi był miękki jak flak. Widać miałam już niewiele pokarmu, więc Hania chyba wiedziała co robi ;) Poza mlekiem Hanula je również kaszki, obiadki i deserki ze słoiczków oraz czasem dajemy jej jako przekąskę chrupki kukurydziane, albo biszkopcika. Do picia podajemy li i jedynie wodę.
- W związku z wprowadzeniem mm, trochę zmieniły się nam pory spania. Teraz Hanula zasypia ok. 21, a wstaje za to dopiero o... 6:30. Czyli przesypia całą noc, a Mama mogła wrócić do sypialni, do Taty ;) Poza tym dalej ma trzy ok. 30 - 40 - minutowe drzemki - o 9, 11 i 15.
- Hanulka zrobiła się żywa jak iskierka i wszędzie jej pełno. Pełza już po całym domu i pasjami tropi naszego Czworonoga, który okazał się mądrzejszy niż na jakiego wygląda i zachowuje się zupełnie jak opiekun Hani. To świetna sprawa, takie wychowywanie dziecka razem z psem, choć trzeba jednak cały czas kontrolować tą dwójkę, bo jednak nigdy nic nie wiadomo.
Ostatnio Hanula łapie się wszystkiego i próbuje wstawać. To już pora na obniżenie łóżeczka (Miaużonku, do rrrroboty!).
- Hanusia ma cudny i delikatny głosik, który ostatnio ćwiczy całymi dniami. Wszyscy są w szoku, ale Hania umie powtórzyć słowo : dzidzia :). Poza tym z dorosłych słów, które wypowiada to: mama, tata, baba, ja, daj, gej ;), pa.
- Uwielbia wszystkie kable, piloty, komórki i... zabawki naszego psa. Wszystkie fiszerprajsy i inne mogą się schować.
Nasza Hanula...












***
Dziś 3 lipca, czyli nasza druga rocznica ślubu :). Ludzie ten staż traktują pobłażliwie i zasypują nas tysiącem małżeńskich rad. I milkną zdumieni, kiedy dowiadują się, że jesteśmy z Miaużonkiem razem od 10 lat:) Kopa czasu, a ja wciąż czuję motylki w brzuchu :)
Po południu Hanulę oddajemy babci i wybywamy świętować nasz dzień.
Ostatnie tygodnie były u nas bardzo intensywne. Miaużonek był w delegacji, więc my z Hanulką byłyśmy u moich rodziców i odwiedziłyśmy prawie wszystkich, którzy do odwiedzenia byli.
Mieliśmy też kupę roboty z naszym drugim mieszkaniem, tzn. musieliśmy je odmalować i wysprzątać po chłopakach, którym je wynajmowaliśmy. Potem było dawnie ogłoszeń i pokazywanie chętnym, więc byliśmy strasznie zalatani. No, ale mieszkanie wynajęliśmy i mamy spokój do grudnia'13.
Miaużonek dopiero co wrócił z delegacji, a tu pod koniec lipca czeka nas kolejna rozłąka. Tym razem Miałzonek wybywa na... 3 miesięczne szkolenie. No, cóż taka praca. Na szczęście w weekendy będzie w domu, więc damy jakoś radę.
A, za dwa tygodnie jedziemy na wakacje. Nigdzie daleko, bo Hanulka jest jeszcze na mała. Jedziemy na Wyspę Sobieszewską (jakieś 200 km od nas), do domku w środku sosnowego lasu. Trochę trzeba nam odpocząć od wielkiego miasta (mieszkamy w prawie samym centrum, przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic). Już nie mogę się doczekać, choć trochę przeraża mnie ilość rzeczy, które będziemy musieli zabrać.
Przydałaby się nam przyczepka. Albo i nawet cała ciężarówka ;)
Dobra, zmykam. Hanula jeszcze śpi, a do zrobienia mam jeszcze miliard rzeczy.
PS. Dobra, wrzucam jeszcze filmiki naszej iskierki i spadam :)
















