W czerwcu przez chwilę zatrzymał się nasz cały świat, ale dzięki Bogu idziemy dalej wszyscy razem. W lipcu kończyliśmy formalności związane z naszym nowym Domem. Jestem szczęśliwa, zmęczona i ogromnie podekscytowana. Zaczęliśmy też remont, a ja w każdej wolnej chwili zajmuję się pakowaniem naszego dobytku, co jest dość trudnym zadaniem bo za głównego pomocnika mam półtoraroczniaka ;) Mąż dochodzi do siebie, przez nawał spraw nie ma chyba chwili, żeby myśleć o tym co się stało, więc może to i dobrze. Moja mama też już czuję się coraz lepiej, więc, kiedy tylko może pomaga przy dzieciakach, żebyśmy mogli załatwiać sprawy remontowo - urzędowe. Ogólnie remont robimy sami, przy pomocy Teściów i jednego znajomego. Nie obce więc mi szpachlowanie i malowanie. Bywa ciężko, zmęczenie i chaos robią swoje, ale przyświeca nam cel. Nasz Dom.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz