sobota, 4 lutego 2012

Niestety...

Mała Madzia...

Sprawa jeszcze nie jest skończona, ale kiedy w TV usłyszałam zarzuty postawione matce i wymiar kary (od 3 miesięcy do 5 lat) to zdębiałam...

Nie mi to oceniać, ale moja pierwsza myśl była taka, że jej tu nie przytoczę ze względu na liczne, liczne wulgaryzmy.

Jeśli to wszystko prawda, to kazałabym tej kobiecie wyjść w ten mróz i gołymi rękoma kopać SOBIE grób. Tam, w tym miejscu, gdzie zostawiła to maleństwo.

Napisałam jeszcze wiele, wiele gorzkich słów. Ale je skasowałam. Nie mi tą kobietę oceniać. Trzeba poczekać na opinię ekspertów, seksję...

Nie rozumiem. Matki po poronieniach parotygodniowych dzieciątek nie chcą poddać się wiadomo jakim zabiegom, żeby tylko nie rozstać się z dziećmi...
Ludzie miesiącami nie wierzą w śmierć najbliższych.
A tu...
Umiera, więc co? Dzieciątko zasypać gruzem, liści, ziemią? Nie ma sprawy, nic się nie stało?
Boże. Nie rozumiem.

5 komentarzy:

  1. ja też nie rozumiem i cały czas o tym myślę i o tej Kruszynce i nie mogę sobie rady dać :(
    Ale pozmieniało się u Ciebie, aż nie poznałam - bardzo ładnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez nie rozumiem jak tak można zrobić, ale z drugiej strony tak sobie myślę, że może ta kobieta jest chora? Może ma jakąś depresję poporodową? Kobiety robią wtedy różne rzeczy. Nie wiem nie wiem. Nie chcę jej usprawiedliwiać ale myślę, że i sąd i życie ją osądzi, a czas pokaże

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie da się tego ogarnąć. NIE DA. Nie ma zrozumienia, wyobraźni brak. Wszyscy zadajemy sobie te pytania... i nie poznamy na nie wystarczających odpowiedzi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem jednej rzeczy, otoczenie widziało że z matką jest źle. Skoro miała próbę samobójczą to dlaczego nie otrzymała wystarczającej pomocy? Tyle można było zrobić by uratować tą Kruszynkę... Mam straszny żal...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń