Ale już jest dobrze, Hanutka od dwóch dni już nie ma gorączki, wrócił apetyt i dobry humorek. Póki co siedzimy w domu (Hania do żłobka pójdzie już chyba dopiero po Nowym Roku), coby być zdrowymi na Święta. Na szczęście Miaużonek ma zaległy urlop i kiedy tylko nie bierze dodatkowej pracy bardzo pomaga mi przy Hanuli, dzięki czemu mam czas posprzątać przed świętami czy wyskoczyć do sklepu po prezenty (już prawie skompletowane :)
A co tam u naszej Iskierki? Przede wszystkim od początku grudnia sama chodzi, a na dzień dzisiejszy już prawie biega :) Jest rozkoszna, coraz więcej umie pokazać i powiedzieć po swojemu. Naśladuje nasze ruchy i gesty, np. ostatnio bierze jakąś szamatę i szoruje wszystko, co popadnie ;) No tak, bo Mama ostatnio lata ze ścierą całymi dniami ;) Stara się też sama jeść, bierze łyżkę i np. kubek jogurtu i zasuwa z tym po całym domu. Je sobie i przy okazji je dywan, jedzą szafy, ściany i krzesła ;)
Ogólnie wszystkie czynność, tj. jedzenie, rysowanie, trzymanie czegoś, robienie papa itp. wykonuje lewą ręką. Hmm... zobaczymy... no ale Hanula może mieć w genach leworęczność, bo mój Tata jest właśnie leworęczny.
Poza tym Hanula jest prawdziwą córeczką Tatusia. Po prostu za nim szaleje. Z wzajemnością ;) Kiedy Miaużonek jest w domu, ja mogłabym już nie istnieć ;) Uwielbiam tych dwoje ;)
No i zdjęcia, dawno nie było!

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz