Od tygodnia pracuję,a Hanią zajmuję się Tata (pracuje na zmiany) i znajoma niania.
I...
Od tygodnia nie istnieję dla mojej córci. Jest w miarę ok,póki jesteśmy same. Kiedy tylko pojawia się tata,mama nie istnieje. Nawet nie tata, listonosz byłby nawet lepszy niż mama.
Hania nie cieszy się,kiedy wracam. Ucieka na ręce do niani.
Oto cena jaką płacę za marną pensję w chorej firmie w najbiedniejszym wojewodztwie.
Pocieszam się,że to chwilowe,ze malutka jest zdezorientowana nową sytuacją.
Ale...
Mam milion czarnych myśli.
I prawę mówiąc jestem załamana.
Slonce to minie, znam to bo sama przez to przechodzilam (u nas tata jest na wychowawczym). Hania odregowuje nowa sytuacje, potrzebuje troche czasu i bedzie tak jak u nas ze jak przychodze do domu to mala szczerzy usmiech i czworakuje do mnie. Fakt cos umyka i trudno to zaakceptowac :(
OdpowiedzUsuńA i jeszcze jedno - na poczatku podszepnal mi moj glupi umysl zeby wychodzic z domu jak mala nie widzi... zaprawde glupi to pomysl... od kiedy zaczeli mnie odprowadzac do drzwi mala jest spokojniejsza
Początki bywają trudne, dziecko czuje że ty też przezywasz ....
OdpowiedzUsuńPowodzenia!
współczuję... takie wybory są naprawdę trudne. Trzymam za Was kciuki!
OdpowiedzUsuńwspółczuję, ale też radzę zastanowić się, czy taki stres jest dziecku potrzebny po to, byś zarobiła tylko na nianię?
OdpowiedzUsuńMoże Hania tak się zachowuje bo po prostu jest na ciebie zła o tą zmianę... Wkrótce na pewno się przyzwyczai i będzie lepiej. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki by niebawem było lepiej.
OdpowiedzUsuńJa od miesiaca zaprowadzalam syneczka raz dziennie do zlobka, w tym miesiacu zaprowadzam go dwa razy a w przyszlym mam zamiar go wyslac na trzy dni, a potem wracam do pracy wiec bedzie chodzil tam 5 dni w tygodniu. Tez sie zastanawiam jak to bedzie wygladac. Wydaje mi sie ze o mnie zapomni, ze przedszkolanki beda go znaly lepiej niz ja i ze wiez pomiedzy nami zaniknie. Taki juz nasz los kochana. Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymam kciuki za odmiane uczuc u Hani :)
OdpowiedzUsuńBoli, ale na pewno będzie lepiej, zobaczysz... trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuń