czwartek, 5 listopada 2015

Ostatnio

Bardzo rzadko tu zaglądam. Brak weny i namnożenie problemów :(

Postanowiłam jednak wziąć się w garść i nie poddać złemu nastrojowi i temu, co się ostatnio działo. Chodzi tu o moją pracę, atmosferę i ludzi w niej. Ostatnia afera zbiera ogromne żniwo, przede wszystkim zwolnienia i dramaty niewinnych ludzi. Odchorowałam i przepłakałam już swoje. I wiem, ze to miejsce i ci ludzie nie są tego warci, więc kolejne zmiany przede mną.

Poza tym październik minął nam na chorowaniu. Mnie potworne przeziębienie trzymalo ponad 3 tygodnie. Hanula tez ciągle niedoleczona chodziła do przedszkola ( w pracy ogromne piętnowanie osób na L4), aż wczoraj wylądowaliśmy u lekarza z zapaleniem ucha. Postanowiłam, ze koniec. Ta praca nie jest warta mojego zdrowia, a tym bardziej zdrowia mojego dziecka. Do wtorku jestesmy w domu, na antybiotyku. A potem... No cóż, jak wspomniałam pewnie czekają nas zmiany.

Hanula juz lepiej. Najgorsza byla poniedzialkowa noc- apogeum bólu. Potem rano we wtorek, bo wypłynięciu wydzieliny Hanula poczuła się o niebo lepiej.

Postaram się jak najszybciej przygotować notkę z urodzin. W tym roku trwaly dwa dni :) W piątek w przedszkolu, a w sobotę juz wśród rodziny.
Wysłane z telefonu Windows Phone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz