czwartek, 2 listopada 2017

Pierwsze dwa tygodnie razem


Do domu wróciliśmy 14.10, wtorek wieczorem, a w środę rano okazało się, że muszę zostać sama z Hania i Jasiem. Rafał nie dostał jednak wolnego , a Hania się pochorowala. Nikt z rodziny nie mógł też wziąć tak niespodziewanie wolnego. Był to bardzo ciężki dzień, bo byłam jeszcze bardzo obolała i oslabiona. Hania była przeziębiona i z temperaturą. Nie wiem jak wtedy dałam sobie radę. Słabo ten dzień pamiętam.
Na szczęście kolejnego dnia była moja Mama, która wzięła urlop i kolejnego również. Jakoś dotrwalismy do soboty, od której zaczął się urlop ojcowski Rafała. Do końca tygodnia wydobrzala też Hania i już w poniedziałek mogła wrócić do przedszkola. Rafał miał urlop prawie miesiąc, więc w tym czasie mogłam dojść do siebie, poznać Jasia i odnaleźć się w roli podwójnej mamy. Urlop Rafała bardzo mnie odciążył, ponieważ zaprowadzal i odbierał z przedszkola Hanię, robił zakupy i załatwił wszystkie urzędowe sprawy związane z narodzinami Jasia. Sporo pomogli też nasi rodzice, którzy pierwsze tygodnie co parę dni przywozili nam gotowe obiady, bardzo to nam pomogło, bo długie stanie bardzo mnie bolało przez ok. miesiąc.
Sporo niespodziankę sprawiła mi też moja siostra która pod koniec października wpadła z niespodziewana wizyta na 3 dni. Na codzień moja siostra mieszka w Pradze, więc była to duża niespodzianka.
Pierwsza dwa tygodnie były też duża zmiana dla Hani. Dotychczas wszystko robiłam przy niej ja- szykowalam jej jedzenie, bawiłam się z nią, czy też kladlam ja spać. Teraz te zadania przejął tata, bo pierwsze dwa tygodnie spędziłam właściwie na karmieniu Jasia. Trochę się Hania buntowala, ale z biegiem czasu okazało się, że będzie coraz lepiej.
Pierwsze dwa tygodnie to był też czas wypracowania jakiegoś rytmu dnia i nocy. Oczywiście bywały noce, których w ogóle nie przespałam. Trochę mieliśmy też problemów z karmieniem piersią, ale o tym w kolejnym poście.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz