Poki co, bardzo skutecznie uniemozliwia mi to zepsuty laptop i badziewna komorka,na ktorej ledwo stukam smsy.
A czas ucieka... tyle fajnych chwil umyka, wiec musze sie przelamac i poki co stukac chocby przez telefon.
Co u nas?
Hanula, jest najcudowniejszym, najmadrzejszym i najzabawniejszym dzieciatkiem na swiecie. Poki co przez 2 tygodnie siedzi pol na pol z babcia i tata, bo nasza niania jest po operacji.
Ja... hmm pracuje i koncze kolejna szkole i przez to tempo naszego zycia jest dramatycznie szybkie,tym bardziej,ze Miauzonek jest ostatnio w domu przelotem. Pocieszam sie mysla, tzn. Malzonek mnie pociesza,ze jeszcze tylko kilka tygodni. Ale o tym innym razem ;)
Poki co, ostatnie miesiace sa tak ciezkie,ze padamy i nie mamy czasu nawet na zrobienie porzadnych zakupow.
W tym wszystkim musze znalezc jeszcze czas na chodzenie do pracy hehe. No coz akurat powrot do pracy, a raczej Tej pracy byl najgorsza decyzja roku.
Poki co musze sie troche przemeczyc, choc najbardziej zal mi Hanuli i mojego zdrowia. Ale coz jeszcze troche sie musimy pomeczyc,poki nie wyprostuja sie pewne sprawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz