poniedziałek, 2 marca 2015

Dalej w domu

Wczoraj skonczylismy antybiotyk, miałam wracać dziś do pracy, a Hanulek do przedszkola. Jednak dalej brzydko kaszle i chcieliśmy umówić ją jeszcze dziś na kontrolę. I się nie udało. Szok, takie tłumy chorych dzieci, że mężowi udało  się wcisnąć Hanie dopiero jutro na 16.30.
Masakra. W gorszych przypadkach pozostaje chyba tylko jazda na SOR.

Póki co daję jej syrop, inhalujemy, oklepujemy i smarujemy maścią rozgrzewająca.

Mam oczywiście stres, że jednak dluzej wyszło moje zwolnienie. W pracy bardzo źle traktowane są osoby, które korzystają z L4. Tylko po prostu nie mam wyjścia. Brak dziadków i rodziny na miejscu, a praca męża no niestety jest taka, ze po prostu musi być dyspozycyjny.

:/

Na poprawę humoru bylam dzis w końcu u fryzjera. Z włosów do polowy pleców mam boba do brody. W końcu czuję się sobą, bo od lat tak się ścinałam, a ostatnio po prostu fryzjer byl mi nie po drodze.

Zadowolona. Oby Hanulka szybko wyzdrowiała i żeby tylko w pracy nie robili problemów za to L4 :/

Dobra zmykam. Przeciez jest juz nowy sezon House of Cards.

Ps. Wczoraj mój mąż ogladal Greya. Nic kompletnie nie wiedział o jego "fenomenie", gdzies po prostu uslyszal, ze hit i wlaczyl. Ja leżałam obok, czytałam książkę i zerkałam co jakiś czas. Ale ksiazka byla ciekawsza- Pozostawieni Toma Perotta. Po końcu seansu mąż uznał, ze nic nie zrozumiał.
Hehe

Wysłane z telefonu Windows Phone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz