środa, 30 grudnia 2015

Przed Sylwestrem

Dziś remanent w pracy, więc pobudka o 5.40 i od siódmej rano do 16 w pracy. Wróciłam ok pół godziny temu i od razu zabrałam się za ciasto na jutro. Teraz siadam i padam. Jutro na szczęście wolne od pracy, więc posprzątam spakuję nas zrobię sałatkę i nugetsy z kurczaka i ok. 16 ruszamy na Sylwestra. W tym roku jak co roku u siostry ciotecznej Miauzonka.

Jak dla mnie dobrze, ze 2015 się kończy. Choć chciałabym żeby 2016 nie był mimo wszystko gorszy...

Rok 2015 to dla mnie i dla nas przede wszystkim rok okropnej harówki. Rok temu pisałam, że jestem dumna, że mężowi i mi udało połączyć się moją i jego pracę zawodową z prowadzeniem firmy. W tym roku napiszę tyle, że o mało nas to nie zabiło i obydwoje postarzeliśmy się w tym roku chyba o kilka lat.

Staram się nie pisać smutnych rzeczy na tym blogu, ale nie chcę w Nowy Rok wchodzić z żalem w sercu. W tym roku umocniłam się w przekonaniu, że od stycznia zmieniamy pewne nasze sprawy- przyczyniły się do tego również afery w mojej pracy, rozprawy sądowe "szefa" z pracownikami, oszczerstwa od fałszywych małych ludzi i cierpienia niewinnym osób. Sytuacje, które odbiły się na moim zdrowiu fizycznym i psychicznym i ubowelam nad tym, ale pewnie ogrom stresu, jaki dźwigałam, dotknął i tych moich najbliższych i najukochańszych:(

Mam nadzieję, że Nowy Rok 2016 będzie dla nas łaskawy- najważniejsze to zdrowie i miłość dla naszej rodziny, z całą resztą sobie poradzimy...

I niech jeszcze tylko 2016 przyniesie spełnienie naszego jeszcze jednego wielkiego małego marzenia...

Wysłane z telefonu Windows Phone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz