sobota, 25 czerwca 2011

Sobota

od momentu powrotu z pracy (po 15stej) kanapuję z maminymi pisemkami, nowym Zwierciadłem oraz Zaginionym pergaminem P. Vandenberga.

Jakiś humor mam dziś nie najlepszy. Może to pogoda, może to ta codzienna gonitwa, może to to, że wciąż się z Miaużonkiem mijamy w drzwiach. Na poprawę humoru zjadłam całe opakowanie krakersów cebulowych. Zaczynamy 6 miesiąc, a ja na plusie mam już 7,5 kg. No cóż takie krakersiki i inne żelki z powietrza się nie składają.

Btw brzucholek aktualnie wygląda tak:



A Czworonog leży i patrzy, co też ta pani tak się wyginą przed tą szafą:




Poza tym miło, że rośniemy (wzdłuż i wszerz), ale przerzucam się z balsamu na olejek Babydream z Rossmanna. Na wszelki wypadek. Ostatnio moja łazienka oblężona jest przez rossmanowskie produkty (Isana, Babydream). Tanie to i tak dobre, że aż szok.

1 komentarz:

  1. Kilogramami się nie przejmuj, choć wiem, że to trudne- nawet gdy człek należący do tych, którzy do tego wagi nie przywiązują;)

    OdpowiedzUsuń