Ale okropną jesień mamy tego lata. Szaro, buro, mokro, ledwie kilkanaście stopni powyżej zera. Choć sytuacja taka ma też plusy - brak zadyszki i opuchlizn u letnich ciężarnych. I w miarę zgrabnie się czuję, a to bardzo przyjemne uczucie.
Ponieważ pogoda okropna, a Miaużonek jak codzień wybywa do pracy, biorę się za pakowanie. Godzina przeprowadzki coraz bliżej. Dziś na taśmie porcelana, więc dobrze, że nie ma tych upałów, bo z serdelkami zamiast palców, mogłabym narobić nie lada szkód w inwentarzu naszym domowym ;)
PS. Hanulka nie lubi być głodna. Dziś obudziła mnie o 5.58 stanowczo, stanowczo domagając się kanapki z serkiem i pomidorem.
Znam to:D Ja się budziłam o 4 nad ranem na budyń śmietankowy:D Yyyyy...teraz budzę się tylko na siku:D A z jedzeniem nadrabiam w ciągu dnia:D
OdpowiedzUsuńDroga blogerko,
OdpowiedzUsuńWłaśnie odkryliśmy Twój blog, który bardzo nam się spodobał. Chcielibyśmy zaproponować Ci możliwość publikacji wpisów z Twojego blogu na naszym portalu dla kobiet toteż prosimy o kontakt e-mailowy, żebyśmy mogli przesłać Ci szczegóły naszej oferty.
Z góry dziękuję,
Justyna,
Redakcja Ladiva.pl
jdomieniecka@kankan-group.com
http://www.ladiva.pl/