wtorek, 12 lipca 2011

Varia

Właśnie siedzimy z córcią i pałaszujemy lody w polewie czekoladowej (cały dzień mam wręcz dramatyczną chęć na s-ł-o-d-y-c-z-e) i słuchamy sobie Leonarda Cohena (btw - zostałam urodzona przy jego "Dance me to the end of love" i tak już mi to słuchanie zostało na całe życie) . Odpoczywamy, bo ostatnimi czasy ledwo dajemy radę przepracować te ustawowe 8 godzin :/ i po powrocie do domku padamy, padamy z nóg normalnie. Napisałabym jeszcze wiele, ponarzekała i poprzeklinała sobie, ale niech to będzie miejsce optymistyczne ;), więc "the rest is silence".

Jutro zaczynamy 26 tydzień i wyglądamy tak (zdjęcie w pracowej szatni i z ręki oczywiście, więc takie nieforemne jak zwykle ;):



Poza tym, ostatnimi dniami Hanula normalnie się rozbrykała, bo czuję ją właściwie bardzo często przez cały dzień, a nie jak dotychczas tylko późnymi wieczorami. W następną środę mamy wizytę u doktora i już nie mogę się doczekać, kiedy podejrzymy naszą dziewczynkę :).

Poza tym przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami. Miaużonek przywiózł już pierwszą turę kartonów, które będziemy się pakować. I oczywiście zastawił mi szafę. Ciekawe w co ja się jutro ubiorę?



Właściwie całymi dniami zastanawiam się nad kolorami ścian, nad meblami, nad różnymi pierdółkami. Natomiast wypieram ze świadomości moment pakowania naszych rzeczy. Nawet w myślach mnie to przerasta! Ale cóż, powoli muszę się przełamać. Przez te dwa lata nazbierało się nam oj nazbierało tych kubeczków, książek, obrazków, koszyczków, słoiczków.

Ale tak naprawdę to cieszę się jak c-h-o-l-e-r-c-i-a ;) i już nie mogę się doczekać.

5 komentarzy:

  1. ja trochę z innej beczki :) dojrzałam na zdjęciu gumowe buty z serduszkami, czaiłam się na takowe na allegro, jak się w nich chodzi, zwłaszcza latem i w ciąży ? koniecznie napisz proszę :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właściwie to ubieram je tylko w drodze do pracy (po przyjściu wskakuję w klapki). Są bardzo wygodne i idealne na kałuże ;), ale chyba nie na 8 godzin non stop w upał. To jednak guma i chyba bym nie ryzykowała ;). Ale ogólnie są fajne, bo potwornie wygodne, ale chyba na chłodniejsze dni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze wszystkich przeprowadzek nienawidziłam pakowania kuchni...te mąki, kasze, sztućce doprowadzają mnie do rozpaczy.
    Nie zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas koniec 35 tygodnia i też nadal pracujemy- ale przyznam, że w drodze do pracy mam już pietra, że zaraz urodzę:D

    OdpowiedzUsuń
  5. tak myślałam, że w upały nie bardzo, ale są śliczne ! Zezulla ja też tak myślałam po 34 tygodniu, że zaraz urodzę, a teraz im bliżej, to mam wrażenie, że to nigdy nie nastąpi.. :)))

    OdpowiedzUsuń