Niedawno rozpakowalam pake (jak juz Niunia zasnela bo zwariowala by ze szczescia kosmetoholiczka moja). Wymizialam sie wszystkim i ach jak mi sie humor poprawil. Powiedzmy, ze zrobilam sobie rocznicowy prezent hehe, bo nie wiadomo czy Malzonek bedzie pomietal.
Przede wszystkim slynna szczotka. Mam teraz dlugie wlosy i trzeba o nie dbac, zeby ludzi nie straszyc. Fakt nie wyrywa i rzeczywiscie rozczesuje za jednym machem.
O szampon i odzywke sie troche boje, zobaczymy.
No i sterta malowidel. Niestety z tego wszystkiego nie pasuje mi szminka- rozowa ala lata 80 :(. Na zdjeciu wygladala inaczej. Mam pate rozowych ciuchow wiec moze.
Normalnie siedze i sie ciesze. Dawno nie kupilam sobie tyle pierdolek ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz