W trojke, co sie rzadko zdaza (przez prace prawie w ogole), wiec wyczekana i na maxa ;).
Odzwiedzilismy najwiekszy w naszyn miescie plac zabaw- jest juz pare miesiecy, ale kompletnie nam nie po drodze, bo na przeciwnym krancu miasta. Bardzo pozytywnie- ogromna przestrzen, duzo atrakcji.
Dzis przepiekna pogoda, wiec mimo kataru Hani ( juz od tygodnia- uroki przedszkola) i moich rozwalonych zatok (czwartek i piatek musialam az wziac urlop w pracy, tak zle sie czulam) pojechalismy sie wybawic.
Hanulka od prawie 2 tygodni chodzi do przedszkola. Poki co maz ma urlop i dzieki temu corcia jest krocej - od 9 do 14.
Przedszkole jest niestety platne, ale za to 3 minuty od naszego bloku, wiec nie bedzie problemem prowadzanie nawet w deszcz czy zamiec ( maz czesto ma takie zmiany ze nie moglby pomoc).
Jak wrazenia?
Jest troche ciezko. Po kilku fajnych dniach Hania zaczela plakac ze nie chce chodzic do przedszkola i nie chce o przedszkolu rozmawiac. Ostatnie dwa dni nic nawet nie zjadla w przedszkolu.
Jest to ogromna zmiana, a na dodatek jest troche podziebiona i mam nadzieje, ze stad ten zly humor :(
Panie mowia, ze to czas kryzysu dziecka. Mam nadzieje, ze niedlugo niunia przystosuje sie do nowej sytuacji. Ciezki to dla nas czas. Staramy sie jeszcze wiecej uwagi czulosci i cierpliwosci dawac Hanuli e tym czasie, choc bywa ciezko, bo przedszkole zbieglo sie z jakims buntem chyba trzylatka. W jednej chwili tecza usmiech i skowronki, w drugiej czarna rozpacz.
Czasem czuje ze siwieje ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz