sobota, 19 września 2015

Sobota

Niedawno wróciłam z pracy (w tym tygodniu niestety 6 dni pracy), byliśmy na obiadku w barze (Hania standardowo frytki, ja sałatka z boczkiem, a Małżonek mega zestaw gyros), teraz Oni zostali na placu zabaw, a ja zabieram się za tonę prasowania :(

Dni mijają ostanio jak szalone. Na szczęście Tata wrócił szybciej, zamiast po 14 dniach byl juz po 9. I kamień z serca, bo będąc sama z Hanią bylam ciągle w nerwach, bo człowiek sam i praca i przedszkole i dom i oby tylko nie zachorować itd, na na miejscu nikogo w razie czego do pomocy.

Ale już jest. I rodzinka nasza w komplecie.

Dobra lecę po żelazko:/

Wysłane z telefonu Windows Phone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz